5.




Wczoraj była niedziela. Piękny dzień, mój ulubiony. Byłam sobie w kościele i oczywiście poczułam jakieś pocieszenie od Tego na Górze. Znów obudziła się nadzieja i to poczucie, że mogę wszystko! Wzniosłam się ponad to wszystko, co mnie otacza, ale skrzydła szybko mi uciął mój kochany tatuś. Darł się na mamę, bo nie weszła do tego sklepu, do którego zawsze wchodzi, przez co podjechał kilka metrów dalej. No tak. Miał rację. To był bardzo ważny powód, żeby na nią nawrzeszczeć i po raz kolejny okazać jej brak szacunku. Czasem się boję, że będę taka jak on. Już przejmuję niektóre jego zachowania, a co dopiero za kilka lat?

Po powrocie do domu chciało mi się płakać. I to bardzo. Zawsze olewałam zachowania ojca, ale ostatnio coraz bardziej mnie dotykają. Nie wiedziałam, gdzie szukać pocieszenia. Zaczęłam myśleć o brewiarzu, który każdy dostał na Lednicy.
Nawet nie wiem, skąd ta myśl mi wpadła do głowy. Zrodziła się ot tak. Rozłożyłam koc na trawie, wzięłam brewiarz i zaczęłam czytać. Wciągnęło mnie to! Postanowiłam, że będę go odmawiać zawsze, jak tylko będę miała chwilę spokoju. Ta forma modlitwy mnie uspokaja, czuję takie katharsis. Bóg wie, jak pocieszyć. A ja teraz wiem, co robić, aby tego pocieszenia doznać.

Nadal nie mam z kim iść na pielgrzymkę. Tzn. mam, ale z Agą będzie strasznie nudno! Poza tym wiecznie będzie się trzymać mamusi, a ja bym chciała poszaleć, poznać kogoś nowego, porobić kawały księżom :) Z nią się nie da...
Bratnia dusza pilnie poszukiwana! Ktoś szalony na pielgrzymkę także...

PS. Fotka jest jedną z moich ulubionych z pielgrzymki. Dla tych 10 dni w roku naprawdę warto żyć. Moja grupa jest faaaajnaaaa :)

jakiskretyn 14.07.2009, 14:25

Wiesz, faceci też mają swoje wady, dużo większe niż kobiety.
Proza prozą, ale gdyby nie było tych humorów, to byłaby napewno mało urozmaicona proza.

choucas 13.07.2009, 18:51

Dziękuję za miłe słowa.
Myślę, że mało ludzi przyznaje się dziś otwarcie do wiary w Boga.

jakiskretyn 13.07.2009, 18:07

:).
Nigdy nie byłem na pielgrzymce i raczej się nie wybieram.

Faceci są dziwni...

A co do podobnej sytuacji.. no cóż.. jak dla mnie wszystko ma swój cel, którym jest zdobywanie doświadczeń. I z każdego trzeba się cieszyć, bo pomaga później.