41.

Był 4 listopada. Urodziny mojej mamy. Zadzwoniłam do niej po lekcjach z życzeniami. Jej odpowiedź: "Dziękuję ci bardzo! Nie spodziewałam się, że będziesz pamiętać!". Wieczorem sms od taty: "Dziś mama kończy 45 lat". Dzień wcześniej sms od siostry: "Masz pomysł, co kupić mamie na urodziny?".
Dzięki za wiarę, rodzinko.

Dobra, może i żyję w swoim świecie. Jest mi w nim dobrze, ale robi się coraz bardziej niebezpiecznie. Odejście od Boga, niespodziewane wybuchy agresji lub smutku, wieczny brak uśmiechu. Znikła zdolnośc udawania radości, przez co ludzie się ode mnie odsuwają. No i dobrze, idźcie sobie! Przynajmniej nie jestem wobec nikogo zobowiązana!

Ostatnio biorę się za kolesia, którego kilka miesięcy temu olałam. Nie kocham go, ale przynajmniej będę miała kogoś, kto się będzie o mnie troszczył. Trzymajcie kciuki :P

Jotka 08.11.2009, 00:28

Rodzina. Różnie z nią bywa, ale jest tylko jedna. I może trochę w Ciebie nie wierzą, ale nie traktuj tego jako pretekst do "zapuszczania się"...

Mimo wszystko życzę ułożenia się, dogadania się z emocjami.

P.S. ostatnio czytałam, że trzymanie kciuków ma wszelkie cechy zabobonu. ciekawe, nie? a tak często sie to powtarza. w każdym razie, jeśli ma Ci ta znajomość wyjść na dobre, to Ci jej życzę.

Buziol ;* :)

zimbabwe 07.11.2009, 22:47

Każdy w pewnym okresie swojego życia ma własny świat. I do pewnego stopnia to zostaje do końca życia. Tylko pytanie - kto go kreuje na zły? Czy nie my sami? Decyzja o zmianie należy do Ciebie. Pozdrawiam :)