40.

Spotkałam w autobusie chłopaka. Miał ok. 19 lat, wysoki brunet. Siedział przede mną, uśmiechał się do mnie. Ja nieśmiało uśmiechy odwzajemniałam. Wysiadł w sąsiedniej wiosce, jakieś 10 km od mojej. Gdy wstawał z miejsca, uśmiechnął się do mnie po raz ostatni. Wysiadając, wodził za mną wzrokiem. Gdy autobus odjeżdżał, odwracał się jeszcze. Potem... czar prysł. Pewnie go nigdy więcej nie spotkam, a nie mogę sobie go wybić z głowy. Głupiec! Nie wie, że takie istoty jak ja najłatwiej uwieść zwykłym, szczerym uśmiechem. Bez zbędnych słów...

Próbuję od nowa żyć. Kilka osób dodało mi wiary w ludzi. Madziu - dziękuję! :*

slipofthetongue 05.11.2009, 13:07

Ja chyba myślę za dużo... Zaraz wybuchnę, a dziś kolejny zawód. Nie ma się komu zwierzyć, bo po cóż słuchać kolejnego "a nie mówiłam". Sieć kłamstw - tylko to mnie otacza. I nic więcej. Ktoś śpiewał 'dziwny jest ten świat' - ciekawe czy myślał o tym samym znaczeniu co ja.

zimbabwe 02.11.2009, 20:41

Skoro to tylko 10 km, to jeszcze nic straconego :D Ja to swojego "ukochanego" miałam 120 km od siebie...

Jotka 02.11.2009, 16:24

;)

asz to usmiechacz z niego :D musiało Ci sie miło zrobić :)

slipofthetongue 02.11.2009, 16:12

Trafiłam tu przypadkiem i się zaczytałam. Od tak.

fabulous 02.11.2009, 15:35

A ja pare razy przekonałam się o bajkowych scenariuszach życia i wierzę, że go jeszcze kiedyś spotkasz ;)

To nie odwaga, tylko głupota ;P

bezimiennie 02.11.2009, 15:02

letta.blogspot.com bo wtedy życie byłoby zbyt proste. ;)

letaa.blogspot.com 02.11.2009, 14:13

Dlaczego oni nigdy nie mogą wysiadać na tym samym przystanku co my? ;/