37.

Nie. To nie jest zwykła, jesienna deprecha.
To doświadczenie. To "smutek całożyciowy", nie tylko na wiosnę.
Po prostu nie umiem być radosna.
Nawet słoik nutelli nie pomaga.

W tym tygodniu wiele razy słyszałam, jaka to ja jestem dobra, pomocna, wrażliwa.
Czemu nigdy nie usłyszałam, że jestem po prostu potrzebna?

To jednak prawda, że potrzebujemy być kochani i potrzebni. Zawsze starałam się nie myśleć o sobie, wyłączyć siebie, swoje uczucia i myśli z tego świata. Zajmowałam się innymi, ich uczuciami. Im bardziej "wyłączam siebie", tym bardziej się zamykam i - wbrew pozorom -oddalam od ludzi. Im bardziej sobie wmawiam, że dobrze mi jest samotnej, tym bardziej potrzebuję miłości. Im bardziej żyję dla innych, tym bardziej jestem egoistyczna w swych uczuciach, modlitwie.

Czekam na kogoś kto mnie zauważy i będzie o mnie walczył, mimo że pomocy z całą pewnością będę odmawiać. Tak, moja psychika jest bardzo dziwna. Chcę pomocy, lecz jej nie przyjmuję. Chcę mieć kogoś bliskiego, choć nie umiem, boję się i uciekam od przyjaźni.

Wyłamuję się z życia publicznego. Zamykam się w czterech ścianach pokoju i zasłaniam się nauką. Przynajmniej zaczynam łapać sensowne oceny.
Z drugiej strony kiedy nie uganiam się już za tym, żeby łaskawie ktoś ze mną na luzie pogadał, to jakoś tak wszyscy sami do mnie przychodzą i słyszę od nich miłe słowa.

We wtorek jadę na badania neurologiczne. Chciałabym mieć coś, co wytłumaczy mój brak inteligencji. Chciałabym usłyszeć: "Zostało pani pół roku życia", aby pójść już do Tego, który mnie kocha. A przez te pół roku wykrzyczałabym wreszcie siebie i wyspowiadała z całego nieudanego życia.

Ech.. Te bóle głowy są już nie do zniesienia. Zastrzyki tym bardziej.

Wiem. Marudzę odkąd prowadzę tego bloga, a Wy to jakoś dzielnie znosicie. Po to jest ten blog. Wypisuję tu wszystko, co tłumię w sobie na codzień. Nie jest lżej, ale sama świadomość, że ktoś o tym wie, jakoś mi pomaga.

Niedługo zmienię adres bloga, bo znów dostał się w ręce osób z reala. Nie mogę przez to swobodnie pisać na niektóre tematy. Nienawidzę, kiedy osoba, z którą rozmawiam, wie co we mnie siedzi i traktuje mnie z litością lub wyższością. Bleh!

headspace 24.10.2009, 16:27

Słoik nutelli to bardzo zdradliwy sposób na poprawę humoru. Nie dosyć, że radości dostarcza krótkotrwałej i pozornej, to płaci się za nią w kaloriach :)

Ponoć jeśli czegoś nie potrzebujemy, to nie myślimy o tym, nie mówimy, bo po co, skoro faktycznie nie zwraca naszej uwagi.
Usilnie powtarzając o czymś, że nie jest nam potrzebne, staramy się oszukać siebie.

letaa.blogspot.com 24.10.2009, 16:07

Ps. Też wielokrotnie zmieniałam adres bloga bo wpadał w ręce osób które znają mnie ze świata żywych ;)

letaa.blogspot.com 24.10.2009, 16:06

Dla własnej przyjemności i spodni w rozmiarze 38 które od pół roku leżą nienoszone w szafie. ;)

Jotka 23.10.2009, 22:23

Kochaj bliźniego swego, JAK SIEBIE SAMEGO.

Daj nam, Boże, tę umiejętność kochania siebie, która nie ma nic wspólnego z egoizmem. I która prowadzi do innych, żebyśmy ich kochali.

Przytulam :)