33.

Piszę tę notkę prosto po powrocie z wesela. Fajnie było. Wybawiłam się, wytańczyłam, poznałam nowych ludzi. I oczywiście poznałam kolejne prawdy o sobie.

1. Nie umiem być radosna. Po prostu NIE UMIEM. Nie chodzi tylko o wesele (bo tam też mnie dopadł melancholijny nastrój), ale ogólnie. Np. MAGIS. Nie pasuję do nich. Nie umiem być taka otwarta, uśmiechnięta, pełna energii i pomysłów jak oni. Siedzę w kącie i słucham, starając się nie myśleć o moich kompleksach. Z jednej strony lubię ich słuchać, uczyć się bycia moim lepszym "ja" poprzez obserwację. Z drugiej strony po każdym spotkaniu wychodzę zdołowana, myśląc: "Znowu wyszłam na przymuła...". Myślałam, żeby od nich odejść, ale chyba nie potrafię ich zostawić.

2. Jestem po prostu beznadziejna.

3. Spodobał mi się jeden z kelnerów, którzy nas obsługiwali. Przecież to oczywiste, że bez wzajemności.

Jestem po próbie samobójczej. Niestety(?) nieudanej. Może to i lepiej. Na razie nie będę próbować drugi raz. Ale doświadczenie jest ostre!

Radosław 06.10.2009, 23:45

Paulina,
Saul był człowiekiem
który nie akceptował samego siebie
takim, jakim był.
Najpierw się ukrywał, wydawał się sobie mały.
Samuel mówił mu, że to wszystko nie ma znaczenia,
gdyż to Bóg go wybrał.
Te kompleksy łatał próbą zrobienia czegoś,
zadziałania, zaplanowania, podjęcia walki, przez własną inicjatywę.
To wszystko nie tylko nie przynosiło rezultatu,
ale jeszcze bardziej pogrążało go w świadomości własnej niewystarczalności.

Natomiast jego następca Dawid, tańcząc i śpiewając,
bez wielkiego wysiłku dokonuje wielkich dzieł.
Jednym kamykiem pokonuje olbrzyma,
którego bali się bohaterzy we wspaniałych zbrojach.
Dawid nawet jeśli grzeszy jest całkowicie pewien siebie,
a raczej Bożej nad sobą opieki.
Dawid - to pełna ufność i akceptacja samego siebie
i Bożego prowadzenia.

W każdym z nas jest taki Saul, który koniecznie chce coś zrobić,
czemuś przeciwdziałać, który wyrywa się do działania i ciągle jest z siebie niezadowolony, a także mamy w sobie śpiewającą i grającą część, takiego "Dawida", który ufa i dlatego zawsze może śpiewać.
Nawet kiedy odwiesi harfę na noc, to przelatujący wiatr porusza jej strunami
i podpowiada mu Boże melodie.
To właśnie tego Dawida musimy w naszym życiu jak najczęściej dopuszczać do głosu.

Ciało będzie nam podpowiadać to, co zrobił lud - wybierz nam króla, nie czekaj na Boga, zrób coś,
szatan podpowie jeszcze gorzej,
a Dawid będzie mówił - ufaj i... śpiewaj oraz tańcz dla Boga,
On wszystko za ciebie wykona.

Paulina,
jako nastolatek chciałem popełnić samobójstwo,
w szczęśliwy sposób
Bóg mnie uratował.
Nawet nie miałem świadomości co bym zrobił,
patrząc na to z perspektywy dzisiaj.

Paulina,
odezwij się na radeksiewniak@poczta.fm

Myślę o Tobie ciepło
dobry człowieku:)


zimbabwe 06.10.2009, 21:24

Ja też próbowałam... Będę się za Ciebie modlić. A czy masz jakiś email prywatny albo numer gg?

Masia 04.10.2009, 19:51

Wiesz, opowiem Ci historię, którą przeżyłam w sobotę wieczorem. Byłam na radzie hufca, czyli spotkaniu wszystkich starszych harcerek - drużynowych itd. Większość z nich znałam, z niektórymi parę ostatnich wakacji spędziłam na miesięcznych obozach. A jednak czułam się wyobcowana, mała i niepotrzebna. Chciałam tam być, ale kiedy one przychodziły, ja stałam się nagle taka nieśmiała, że nie potrafiłam nawet normalnie się przywitać z osobami, które naprawdę lubię. I wcale nie było tak, że one wszystkie były ode mnie dużo starsze i mądrzejsze. Najstarsze są starsze o jakieś 4 lata, a niektóre są ode mnie młodsze lub rok starsze.

A jeśli chodzi o Magis, ja tam nie zauważyłam, żebyś była gdzieś z boku :) To że czasem ktoś zbiera wokół siebie więcej osób lub głośniej się śmieje nie znaczy, że lepiej się bawi od Ciebie. Ja np najczęściej robię dobrą minę i uśmiecham się do wszystkich, żeby nie pomyśleli, że źle się bawię, czuję itd.

Proszę Cię, wyrzuć z siebie te czarne myśli! Będzie dobrze, zaufaj tylko Jezusowi. On naprawdę Cię kocha i widzi Cię jako swojego najlepszego przyjaciela! :)

Jotka 04.10.2009, 14:39

Boże, pomóż.

Przestraszyłaś mnie, Paulina. Nigdy więcej tego nie rób, rozumiesz?

Grzehu 04.10.2009, 10:55

Brak śmiałości nie oznacza, że jesteś beznadziejna.

Ja tak jak Ty też nie umiem się bawić, więc omijam "spędy ludzkiue" wymagające aktywności ruchowej (poza ASG). Zawsze wolałem posiedzieć z książką. Widzisz, nie wszyscy mogą by lwami salonowymi. Jakby wszyscy tacy byli, to po co byłyby takie lwy??:)


Mogę tylko współczuć, że podejmujesz się takich rzeczy i pomodlić się o mądrość dla Ciebie:)