|
Codziennie doświadczam czegoś nowego. Mam taki okres, że we wszystkim widzę jakieś wskazówki dla mnie, dla mojego życia. Zaczynam też przechodzić okres buntu, ale to tylko hormony. Przejdzie mi.
Nigdy w życiu nie przejmowałam się szkołą. Teraz to się zmienia. Stresuję się strasznie nauką, a raczej czasem. Z niczym nie mogę się wyrobić. Na klasówkach nie starcza mi czasu na napisanie wszystkiego, co umiem. Cóż... Wymagają od nas myślenia, byle nie za długo. Spoko. Byleby mieć 30% na maturze z matmy, z reszty 50% mnie zadowoli. Generalnie jest cudownie. Nie licząc szkoły, wycofania z wolontariatu (brak czasu), nie chodzenie na DMN-y przez 2 tygodnie (próby scholi, 90-lecie szkoły, bleh!) to jest całkiem spoko. Nie mam ostatnio żadnych schiz. Z perspektywy czasu widzę, jak bardzo się rozwinęłam przez poprzedni rok szkolny. Ten proces wciąż trwa, z czego jestem dumna. Teraz jest etap buntu na wszystko i ujawniania moich sprzeciwów, czasami wobec błahych powodów. To też się na coś przyda, zwłaszcza, że zawsze byłam potulna jak baranek i dawałam się wykorzystywać. Choć z drugiej strony boję się tej zmiany, bo zaczynam wkurzać ludzi. PS. Przepraszam, że nie komentuję Waszych wpisów na blogach, ale obecnie po prostu nie mam na to czasu :( Name: Komentarze: 26.09.2009 :: 22:18 :: 217.172.242.182 25.09.2009 :: 22:46 :: 87.205.55.227 25.09.2009 :: 22:23 :: 83.28.107.145 25.09.2009 :: 18:54 :: 83.5.132.130 |