26.

Cześć Wam! :)

Pierwszy tydzień szkoły za mną. Rewelacja! :) Jestem w końcu taka zadowolona, wśród ludzi, cały czas coś się dzieje. Dużo nowości, nieoczekiwanych sytuacji, humoru, towarzystwa. Teraz ciężko o chwile samotności, tylko w weekendy mogę pobyć sama. Pasuje mi to. Nasiedziałam się sama przez całe wakacje. Na zapas.

Zaszło dużo zmian w szkole. Zmieniła mi się jedna z wychowawczyń. Doszły do naszego rocznika dwie dziewczyny. Doszły nowe przedmioty (razem mam ich 15). Będzie ciężko... Ale mam zamiar się przyłożyć w tym roku. Zobaczymy co z tego wyjdzie :P Zawsze marzyłam, żeby religii uczył mnie ksiądz... No i proszę ;) Mamy nowego katechetę i duszpasterza szkoły! :)

Wzięłam sobie słowa pewnego kolesia, z którym gadałam o moim powołaniu na pielgrzymce, kiedy szłam jeszcze do pierwszej klasy: "Teraz Twoim powołaniem jest ta szkoła." Pierwszy tydzień, pierwsze problemy. Kilka koleżanek mi się żaliło. Naprawdę wiele historii styka się w tym jednym, dla mnie cudownym miejscu. Staram im się doradzać, pomagać. Proszę Ducha Świętego o siłę i cierpliwość, o łaski dla tych dziewczyn. Proszę Was o modlitwę za te kobitki. One naprawdę tego potrzebują! Bezradność jest wstrętnym uczuciem...

Ks. Mariusz mi odpisał. Pamięta o mnie. Ja o nim też. Ma dużo pracy, jeszcze mu dojdą studia. W sumie to lepiej, że się nie spotkaliśmy. Była pokusa, żeby z kimś porozmawiać o mnie. Złamałabym swoje postanowienie. A tego nie chcę. Bóg ma lepsze plany dla nas, niż my sami ;)

Sypią się relacje w mojej rodzinie. Wszyscy się kłócą ze sobą, dosłownie wszyscy. Mama, tata i moja siora stoją na wierchołkach trójkąta, chowają się w kącie. A ja stoję na środku i wysłuchuję ich narzekania. Każdy próbuje mnie przeciągnąć na swoją stronę. A ja tracę już siły. Próbuję ich pogodzić. Czasem mi nawet wychodzi, ale zaraz znów sobie znajdą powód do kłótni. Tracę cierpliwość. Wycofuję się. Niech mnie w to nie mieszają!

Dziś się spowiadałam. Po wyznaniu grzechów spowiednik milczał przez dobre 5 minut. I właśnie to milczenie powiedziało mi najwięcej. Czułam się głupio. Nie wiedziałam, czy się przypomnieć, czy milczeć. Bałam się, że zaraz na mnie nawrzeszczy. Ale jego nauka była cudowna! I dotyczyła naprawdę moich grzechów. Nie uogólniał, mówił naukę do mojego konkretnego przypadku. Jednak milczenie, te kilka minut milczenia... Niesamowita chwila. Przypomniała mi o tym, że spowiedź to prawdziwe spotkanie z Jezusem, który mówi mi: "Nic. Nie musisz mówić nic. Odpocznij we mnie. Czuj się bezpiecznie..."

W niedzielę MAGIS. Mam stresa, ale fajnie byłoby do nich należeć ;)

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego rozpoczęcia kolejnego roku pracy ;)

jakiskretyn 07.09.2009, 01:10

Mnie szkoły nigdy nie dawały takich pozytywnych wrażeń.

Ale ja jestem specyficzny.

Jotka 05.09.2009, 12:00

Chyba bym tego milczenia nie wytrzymała i zaczęła coś gadać. Ale co racja, to racja - Chrystus przede wszystkim. Nie ksiądz.

"Teraz twoim powołaniem jest ta szkoła"...
mądre zdanie.
i życzę Ci, żebyś to powołanie właściwie wypełniała.
bo ja nie daję rady. paradoksalnie nie w realizacji szkoły - bo to jakoś tam dam radę - ale w nastawieniu.

w pon mam terapię.

oj nie wiem co napisać.

dziękuję za komentarz. na gadu narazie się nie odezwę, bo idę na miasto i trochę trzeba już szkolnych rzcezy robić, ale dziękuję za troskę. Jako jedyna zostawiłaś mi komentarz pod tą notką... (pomijając Grześka i Anię, którzy troszczą się o mnie w realu).

zimbabwe 04.09.2009, 23:04

No widzisz, nie jest tak źle. Czasem takie wirtualne nawet przyjaźnie mogą dać więcej niż fałszywe, lecz w realu... Pozdrawiam :)

Heke 04.09.2009, 22:33

Coś mi się zdaje, że u mnie ksiądz milczałby chyba trochę dłużej :P

Cieszę się, że się prawie wszystko wyjaśniło. O rodzinę się nie martw- będzie lepiej, ale musisz w to wierzyć i modlić się, aby tak właśnie było. Bo czym jest modlitwa bez wiary ?

casicta 04.09.2009, 21:20

zazdroszczę tej szkoły baaaardz:(