to-tylko-paranoja at ownlog '06

42.


Link 8.11.2009 :: 10:05 Komentuj (2)
Znów muszę zmienić adres bloga. Tym razem jednak nikt go nie dostanie. Ponoć mój stan jest zaraźliwy :P
Dzięki za komentarze i życzę miłego dalszego blogowania! :*

38.


Link 24.10.2009 :: 17:33 Komentuj (2)
No dobra... Headspace ma rację. Oszukuję siebie.
Ale muszę to robić, inaczej będzie jeszcze gorzej.

Może to pewna forma samobójstwa psychicznego, ale przynajmniej jestem znieczulona na wszelkie spotykające mnie zawody.

Jadę do internatu. Tak w sobotni wieczór, a nie w niedzielny poranek, jak to zawsze było. Dziś mama robi imprezę z okazji swoich imienin i "lepiej jakbym pojechała dzisiaj, bo jutro tata będzie miał kaca i nie będzie miał kto mnie zawieść na autobus". No to jadę.

Nie, pieniądze które mi dajecie przed moim wyjazdem nie są dowodem pamięci i miłości. Wystarczy, że ze mną porozmawiacie. Po to przyjeżdżam...

Choć dzisiaj tata mnie przytulił (nie mam urodzin, świąt żadnych teraz chyba też nie ma...)!!! Zwykłe przytulenie, bez powodu! Aż pobiegłam do łazienki, bo łzy same zaczęły mi spływać...

Napiszę za tydzień.
Życzę Wam szczęśliwego tygodnia.



28.


Link 12.9.2009 :: 19:44 Komentuj (2)
Nienawidzę tych stanów depresyjnych.
Zabierają mi czas, który mogłabym poświęcić na coś bardziej pożytecznego.
Czas, który mogłabym poświęcić dla Boga, ludzi, lub chociaż na swój własny rozwój.
A teraz się cofam. Cofam się w rozwoju emocjonalnym i zachowuję się jak pięcioletnie dziecko, które chowa się przed mamą, żeby ukryć swoje skaleczenie.
Najgorsze jest to, że nie znam przyczyny swojego smutku. Może faktycznie jestem chora na depresję?
Dobre w tym wszystkim jest to, że w czasie "tych stanów" przestałam się odsuwać od Boga. Zawsze Go odrzucałam, dziś traktuję Go jako mój jedyny Ratunek i jedynego Pocieszyciela. Lubię z Nim rozmawiać, bo tylko On mnie rozumie. I po rozmowie z Nim naprawdę się czuję pocieszona.
Tylko że to pocieszenie nie działa na długo. Znów przychodzi ten stan. Właściwie to trwa on cały czas, tylko czasami o nim zapominam.
Jestem bierna. Nie robię nic. I wcale mi to nieprzeszkadza.

Piosenka na dziś: EKS - Co cię nie zabije


27.


Link 11.9.2009 :: 18:44 Komentuj (4)
W szkole jest fajnie.
W wolontariacie jest fajnie.
W domu jest fajnie.
W MAGIS-ie jest fajnie.
W DMN-ie jest fajnie.

Ale w moim serduchu, myślach, we mnie nie jest fajnie.
Nie wiem czemu, ale to irytujące.
Widać, taki to już ten mój krzyż/choroba/paranoja, że cały czas tam w środku smutno.

Pierwsze spotkanie w MAGIS-ie pozwoliło mi zauważyć ważną rzecz. Jestem cholernie zamknięta w sobie. Szkoda, bo mogło być naprawdę fajnie.

24.


Link 28.8.2009 :: 16:07 Komentuj (1)
Mój czas dobiega końca.

Za dwie godziny jadę do mojego wujka na wieś. Ma spore problemy, wciąż płacze. Boimy się z tatą, żeby nie zrobił czegoś głupiego. Jedziemy go powspierać na duchu i przemówić do rozsądku.

Jednak moim głównym celem jest pobyt z moimi Ojcami ;) Tym Wszechmogącym i tym słabym. Z Bogiem i z moim biologicznym ojcem.

Jedziemy na prawdziwe zadupie, bez internetu, zasięgu itd. Łono natury, piękne widoki. W czasie drogi na miejsce będę miała dużo czasu, żeby rozmawiać z tatą. I pierdołach, choć liczę na to, że uda mi się zebrać na poważną rozmowę w sprawie mojej siostry. Ostatnio ojciec jej napisał, że utrzymuje ją już 2 lata (był to czas, kiedy Karolina siedziała w domu i dosłownie nic nie robiła) i że teraz ma iść do roboty (a ona się na studia wybiera). Poszło też o Kaśkę (naszą przyrodnią siostrę), o jej wychowanie, opuszczenie. O to, że był alkoholikiem, że mnie traktuje lepiej niż Karolinę. Jednym słowem, konflikt trwa od wielu lat. A teraz, kiedy Karolina jest w Grecji, ma odwagę przez sms-y wszystko ojcu wygarnąć... Po powrocie chce się wyprowadzić. Chore to wszystko... Dlatego chcę z ojcem pogadać, choć pewnie odwagi zabraknie...

W ciągu dnia będę przebywać z wujkiem. Lubię z nim gadać na poważne tematy. Ostatnio rozmawialiśmy na temat mojego ewentualnego pójścia do zakonu. Oczywiście mi odradzał, ale to jedyna osoba, z którą mogę normalnie pogadać, bez wyśmiewania, poniżania itp.

Wieczorami tata z wujkiem pewnie będą zapijać swe smutki w wódzie. Nie pochwalam tego, ale oczywiście nie mam nic do gadania. Wtedy będę chodziła na spacery. Długie spacery, z MP3 na uszach. I będę rozmawiać z Panem! Muszę Go przeprosić... I podziękować.

Ks. Mariusz nie odpisał.
Z MAGIS-u nikogo nie ma na gg.

Wracam w niedzielę lub sobotę wieczorem.
Pozdrawiam!

23.


Link 26.8.2009 :: 22:36 Komentuj (5)
Ks. Mariusz mi nie odpisuje... Pewnie nie ma czasu.

Ostatnio napaliłam się na MAGIS (młodzież jezuicka - taka wspólnotka :P), zwłaszcza jak przeczytałam, że 6 września mają spotkanie organizacyjne. Nie wiem, może coś z tego będzie... (brawo Czucz, chyba stanie na Twoim :P).

A ogólnie jest smutno, bo znowu siedzę w domu, znów nic się nie dzieje, nie mam okazji odkrywać Boga w ludziach. Jezu, ja chcę do ludzi!!! Dobrze, że już za kilka dni szkoła. Mam rozpoczęcie 31 sierpnia, więc jeden dzień nauki dłużej :P Ale coś za coś. Ważne, że coś się będzie działo.

Samotność, bezczynność i niemoc to trzy najgorsze formy umierania. Powolnego umierania.

22.


Link 24.8.2009 :: 19:52 Komentuj (7)
Byłam u mojej cioci i wujka w Warszawie na tydzień.

Fajnie było, choć trochę zbyt nadopiekuńczo (nie mają dzieci) i zrzędliwie (wujek martwi się, czy go dopuszczą do pracy z jego chorym sercem).

Generalnie non stop byłam wśród ludzi (koncerty, kino itp.). Świetna sprawa! Ludzię obserwować ludzi, analizować ich zachowania. Lubię dobrą zabawę z dobrymi ludźmi. Akurat z wujostwem ciężko mówić o skakaniu przy samej scenie do piosenek kapeli rockowej, ale dobrze było chociaż posłuchać :)

Ale zaraz przychodziły myśli... Te głupie paranoje... No właśnie. Z kim mogę pod sceną skakać? W sumie gdybym chciała gdzieś się wyrwać na zwykły spacer, to nawet nie miałabym po kogo zadzwonić. Może dlatego po części polubiłam samotność :)

Podczas jednego z koncertów myślałam o chłopaku, który ponoć się we mnie zakochał po dwóch spotkaniach bez wzajemności. Nie wiem, czemu o nim myślałam i po co do niego napisałam... Wiem tylko, że szybko się odkochał ;] I dobrze, nie czuję już nieuzasadnionego poczucia winy.

W pokoju obok moi rodzice gadają z sąsiadkami. Przyszły sobie na ploty. Jejku, jak ludzie nie potrafią siebie nawzajem słuchać! Przerywają sobie w połowie wypowiedzi, szybko zmieniając temat. Przekrzykują siebie nawzajem. I to tylko gadki o pierdołach, a co dopiero poważne rozmowy, potrzeba wyżalenia się komuś? A później się dziwić, że mamy takie poranione społeczeństwo...

Napisałam do x. Mariusza i zaproponowałam spotkanie. Próbuję w końcu doświadczyć czegoś takiego, jak przyjaźń. Ale czy można przyjaźnić się z księdzem? Z osobą, która opiekuje się wieloma owieczkami? No i czy taki fajny człowiek chciałby się zadawać ze zwykła nastolatą, z jakimi ma do czynienia na codzień? Hmmm... Chyba powinnam szukać gdzie indziej...



21.


Link 19.8.2009 :: 15:26 Komentuj (14)
Dlaczego nie umiem się cieszyć z tego, że jestem kochana?
Dlaczego nie umiem się cieszyć z tego, że mam to, o czym inni mogą tylko marzyć?
Dlaczego nie umiem się cieszyć z tego, że są wokół mnie ludzie?
Dlaczego nie umiem się cieszyć z tego, że mogę robić co chcę i jak chcę?
Dlaczego nie umiem się cieszyć z tego, że Bóg dał mi czas na wszystko?
Dlaczego nie umiem się cieszyć z tego, że jestem w stanie realizować swoje marzenia?

Czemu wciąż chcę więcej i więcej?
Czemu wciąż chcę być akceptowana i potrzebna?
Czemu wciąż chcę być wśród ludzi, z którymi nie mogę przebywać?
Czemu wciąż chcę być w innym miejscu, z dala stąd?
Czemu wciąż chcę robić coś, co będzie dawało mi i innym szczęście?

CZEMU DO SZCZĘŚCIA NIE WYSTARCZA MI SAM JEZUS?

Jestem z Nim, ale to jeszcze nie to...
Chyba trzeba mi czuć Go w innych ludziach. Tylko, że ci "inni ludzie" są albo księżmi, albo mieszkają z dala ode mnie. I znów jestem sama. Fizycznie.

Marzę o tym, aby być organizatorką czegoś ważnego. Dla dzieciaków. W kościele.
Dziwne marzenie, ale jakoś tak od pielgrzymki mnie trzyma.
Przecież marzenia nic nie kosztują.

19.


Link 2.8.2009 :: 14:27 Komentuj (17)
Mój świat jest jak pilnie strzeżona twierdza.

Kiedy próbujesz do niego wejść, w moim umyśle włącza się alarm. Intruz na horyzoncie. Moi strażnicy: agresja, zadawanie bólu, egoizm, strach, opryskliwość i bezczelność zaczynają cię atakować. Jeszcze nikt nie znalazł sposobu, aby zburzyć mury, które zbudowałam na fundamencie zranień i samotności. Nie ma takiego dynamitu, który by je wysadził.
Z wież strażniczych strzelają do ciebie łucznicy. Ich strzały są zatrute jadem moich słów, które mówią, żebyś się odwalił, a jednocześnie krzyczą o pomoc.
W fosie nie ma wody. Jest błoto mojego gniewu na egoizm ludzki, który jest jak najbardziej naturalny, który jest też we mnie. Z którym nie umiem się pogodzić. Tak, fosa to chyba najgorsza przeszkoda, aby dostać się do mojej twierdzy. Pokonasz ją tylko wtedy, gdy opuszczę ci most zaufania. A tego nigdy nie zrobię.

Więc lepiej nie próbuj zdobyć tej twierdzy, bo skończy się to dla ciebie tragicznie...

14.


Link 27.7.2009 :: 22:23 Komentuj (5)
Ostatnio moim ulubionym zajęciem jest spanie. Pozwala nie myśleć. Czas leci szybciej. Czasami nawet przyśni się coś, co na te kilka chwil przenosi mnie w krainę szczęścia. Kocham spać.

Na pielgrzymkę idę. Zdecydowałam, że skoro i tak nie mam z kim szaleć, to będzie to pokuta. Sama modlitwa i przemyślenia. Będzie nudno, ale chyba warto. Warto odbudować więź z Bogiem. W końcu tylko On mnie rozumie.

Były u mnie Aga i Sylwia. Przyjechały znienacka. Wyszłam do nich w dresie, zaspana, nieuczesana. Wiedzą, że coś jest ze mną nie tak. Narzekają, że się nie odzywam, nie przyjadę, nie pogadam. O czym mam z wami rozmawiać? Wciąż wspominać stare czasy? O pielgrzymce? Mam słuchać kolejnego fajnego przypału, który był na dyskotece? Nie. Ja już nie chcę słuchać. Chcę, żebyście zapytały, co się ze mną dzieje, zamiast obracać wszystko w żart i mieć ciągłe pretensje.

Nie pasuję do nich. Dopiero z perspektywy czasu to widać. Do nikogo nie pasuję. Bo niby kto chciałby spędzać czas na zwykłych spacerach i rozmowie?

Nie wiecie, że muszę wyrzucić z siebie ból i czuć czyjąś obecność, aby wróciła ta rozrywkowa dziewczyna?

1.


Link 9.7.2009 :: 23:20 Komentuj (2)



Zaczęłam bloga. Nowego. W sumie nie wiem, czeu porzuciłam ten stary i założyłam nowy. Nowy rozdział? To ciekawe, bo przecież nie wydarzyło się absolutnie nic... Nic się nie dzieje. Cały czas to głupie osamotnienie. Tak, wiem. Nie jestem sama. Jest jeszcze Ten na Górze. Ale ja nie umiem z Nim rozmawiać. Poza tym do tej rozmowy trzeba ciszy i spokoju, a dla mnie to za duże wymagania.

Ostatnio cholernie zaczęło mi brakować bliskości i poczucia NIEopuszczenia przez kogoś. Ciężko się pozbyć tego pragnienia, zaspokoić tym bardziej. Mimo że są wokół mnie ludzie (ostatnio coraz ich więcej), to ja wciąż czuję się samotna. Ciężko nawet określić, skąd to uczucie... Może mam jakieś szczególne wymagania wobec ludzi, którym nie mogą sprostać? No bo niby jak mają to zrobić, skoro w głębi serca pragnę samego Jezusa...

Brakuje mi też czułości ze strony jakiegoś chłopaka. Nie wiem co mi odbija... Dojrzewam? Z drugiej strony jak już jakiegoś poznam, to nie umiem się zakochać... Za to ta druga strona potrafi i jest problem. I jest poczucie winy. Zamknięte koło. Z przyjaźnią jest podobnie. Nie umiem się zwierzać. Kiedy z kolei jestem gotowa, żeby się otworzyć, to ta druga osoba nie ma dla mnie czasu. Smutne. Nauczyłam się z tym żyć, jednak jest coraz trudniej. Czasami się zastanawiam, jak długo jeszcze tak pociągnę? Tak bardzo chciałabym już umrzeć i odpocząć tam, na górze... Samobójstwo jest wykluczone już. Pozostaje tylko czekać na łaskę Boga. A ja do osób cierpliwych nie należę.

W sumie nie wiem po co to wszystko piszę. Wcale nie jest mi lżej. Może to nadzieja na cud w postaci jakiegoś fajnego człowieczka, który zainteresuje się moją skromną osobą. Wbrew pozorom lubię, jak ludzie się mną interesują, mimo że na zewnątrz wręcz ich od siebie odpycham. Taki to już paradoks mojej osobowości. Skomplikowana ze mnie istota. Jakim mnie Panie stworzyłeś, takiego mnie masz...

Załóż bloga

Archiwum

2018
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009

Kategorie

paranoje(14)
Promyki nadziei(13)
osamotnienie(11)
Stan najgorszy(5)

Linki

o. Grzegorz
Z życia mnicha
Pochylenie nad Słowem
I Ty jesteś Barabaszem...
Masia
FunAtyk
Dwa krzesła
Zimbabwe

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl