to-tylko-paranoja at ownlog '06

20.


Link 16.8.2009 :: 19:52 Komentuj (9)
Wróciłam.

Było cudownie! Czułam, że dotykam Raju. Niesamowita atmosfera, spotkanie starych znajomych i poznanie nowych ludzi. Modlitwa, taniec i śpiew. Wygłupy po apelu. Tęskniłam za tym czasem, gdzie największym problemem jest rozstawienie namiotu lub przyniesienie ciepłej wody do mycia.

Nie czułam bólu fizycznego, mimo że się odwodniłam i przeziębiłam. Leżałam z podłączoną kroplówką całą noc. Ale to też było fajne doświadczenie. Obcy ludzie się o mnie troszczyli, pytali o zdrowie, pilnowali, abym więcej piła. Na moją prośbę przyjechał do mnie ksiądz z sakramentem namaszczenia. Całą drogę się śmiałam, żeby nosił w plecaku olejek, bo czuję, że wkrótce skonam na tej trasie ;) No i masz babo placek... Przydały się :)

Tak. Mocno zaprzyjaźniłam się z ks. Mariuszem. Chciałabym, aby nasza znajomość nie zakończyła się tylko na pielgrzymce. Jest wikariuszem w pobliskiej parafii, więc spokojnie mogłabym go odwiedzać. Poza tym pragnę zaangażować się w jakąś pracę na rzecz Kościoła. Cokolwiek. Pomoc w prowadzeniu kancelarii, jakaś wspólnota, opieka nad dzieciakami podczas wyjazdów? Cokolwiek. Niestety nie umiem się wkręcić.

Ks. Mariusz powiedział mi na Przeprośnej Górce bardzo fajne słowa: "Widać, że jesteś dobrą osobą, a z takimi ludźmi chce się przebywać". Zapisałam te słowa w swoim sercu i już mam swoją życiową misję: być wsparciem dla innych, mnie zaś będzie nosił SAM JEZUS.

Pogłębiłam swoją wiarę i powoli opuszczam most do mojej twierdzy. Powoli, bez pośpiechu i za dużej dawki zranień naraz.

Nigdy nie zapomnę życzliwości i otwartości tych ludzi. Czułam się tam taka ważna, taka kochana, taka potrzebna. Czułam, że jestem w domu, wsród swoich.

A teraz jestem w domu i nie umiem się odnaleźć. Płakałam. Tak bardzo tęsknię za pielgrzymką. Nie, to nie fanatyzm. To potrzeba miłości i akceptacji.

Napisałam do ks. Mariusza na Naszej Klasie. Jest moją ostatnią deską ratunku na wyrwanie mnie z marnotrawienia danego mi czasu.

Byłam na pielgrzymce czwarty raz, jednak za każdym razem jest inaczej. W tym roku modliłam się dużo za bliskich mi ludzi, którzy mocno grzeszą. Może dlatego tak ciężko mi się szło.

Odliczam dni do kolejnego 5 sierpnia. Chwała Bogu za owoce, które we mnie teraz dojrzewają.

Załóż bloga

Archiwum

2018
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009

Kategorie

paranoje(14)
Promyki nadziei(13)
osamotnienie(11)
Stan najgorszy(5)

Linki

o. Grzegorz
Z życia mnicha
Pochylenie nad Słowem
I Ty jesteś Barabaszem...
Masia
FunAtyk
Dwa krzesła
Zimbabwe

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl