19.

Mój świat jest jak pilnie strzeżona twierdza.

Kiedy próbujesz do niego wejść, w moim umyśle włącza się alarm. Intruz na horyzoncie. Moi strażnicy: agresja, zadawanie bólu, egoizm, strach, opryskliwość i bezczelność zaczynają cię atakować. Jeszcze nikt nie znalazł sposobu, aby zburzyć mury, które zbudowałam na fundamencie zranień i samotności. Nie ma takiego dynamitu, który by je wysadził.
Z wież strażniczych strzelają do ciebie łucznicy. Ich strzały są zatrute jadem moich słów, które mówią, żebyś się odwalił, a jednocześnie krzyczą o pomoc.
W fosie nie ma wody. Jest błoto mojego gniewu na egoizm ludzki, który jest jak najbardziej naturalny, który jest też we mnie. Z którym nie umiem się pogodzić. Tak, fosa to chyba najgorsza przeszkoda, aby dostać się do mojej twierdzy. Pokonasz ją tylko wtedy, gdy opuszczę ci most zaufania. A tego nigdy nie zrobię.

Więc lepiej nie próbuj zdobyć tej twierdzy, bo skończy się to dla ciebie tragicznie...

zimbabwe 16.08.2009, 17:20

Właśnie rozwaliłam kolejne mury mojej chyba jeszcze średniowiecznej twierdzy ;) Teraz widzę że to, co dobre i wspaniałe się nie skończyło - to, co dobre i wspaniałe dopiero się zacznie! Tamto co było, twierdza była iluzją, cieniem prawdziwego rozwiązania licznych problemów...

Heke 13.08.2009, 17:36

Kurcze, Sosunia... dopiero kapnęłam się, że to jest Twój nowy blog.. :)
Przepraszam! :)

Co do posta... Wiesz, też chyba kiedyś żyłam w takiej twierdzy- bałam się wyjść z niej, bo myślałam, że jest w niej mi dobrze i bezpiecznie, nie wpuszczałam tam nikogo, kto mógłby mnie zranić, ale nie wpuszczałam tam także tych osób, które mogłyby mi pomóc. Dopiero Bóg otworzył te wrota, które zamykałam także przed sobą i przed Nim. Z wiarą mam teraz problemy, ale myślę, że to właśnie On pomógł mi otworzyć się na ludzi i znaleźć miłość :)

Czyżby na horyzoncie był jakiś chłopak, którego serce puka do Twojego serca? A Ty unikasz tego odgłosu, bo masz wrażenie, że to i tak się nie uda, że zrani, wymyślasz coraz to nowe wady, aby dał spokój? Może warto jednak te drzwi uchylić...

Jotka 10.08.2009, 19:23

Widzę, że z dokładnością analizujesz swoje trudne zachowania, cechy.
Ale nie wierzę, że nie ma w Tobie nic pozytywnego.
No, i wiedz, że najpewniejszym miejscem, na które możesz opuścić most zaufania jest Jezus.

Daj znać jak już wrócisz z pielgrzymowania :)

Anne 08.08.2009, 22:24

Jesli bys chciala pogadac to napisz, anoocha2@wp.pl

marmolatte 06.08.2009, 21:28

kiedyś mój kolega mówił, że zamknęłam się właśnie w takiej twierdzy

może warto samemu z niej wyjść?

jakiskretyn 03.08.2009, 21:38

Ci, na których mi zależy to akceptują. Przynajmniej w większości.
Wiesz, po prostu nie pokazuje pewnym osobom wszystkiego co we mnie siedzi. Ale są tacy, którzy znają całość i im to nie przeszkadza. Ale dla wielu ludzi (w tym np. moich rodziców) jestem może i dojrzały, ale na pewno niepoważny i nieżyciowy.

Bo to właściwie nie choroba. Raczej nieświadomość, że robienie inaczej zaboli mniej. Ten stan w którym się znajdujesz jest na tyle wygodny, pomimo bólu, że wysiłek, by coś z tym zmienić wydaje się nie wart podejmowania.

jakiskretyn 03.08.2009, 14:56

Wybacz że tak to ujmę, ale masochistką raczej nie jesteś. Nie cieszy Cię stan rzeczy, skoro "jednocześnie krzyczą o pomoc". Masochizm ma to do siebie, że cieszy Cię trwanie w bólu.

Poza tym jeszcze nie jesteś na etapie, kiedy można mówić o tym "głodzie" na tyle głębokim, żeby zacząć coś zmieniać.

Ja wiem że jestem dojrzały jeśli chodzi o poważne sprawy. Ale mimo wszystko jest we mnie bardzo dużo z dziecka. Osobiście mi to nie przeszkadza, ale ludzie różnie reagują.

Grzehu 03.08.2009, 10:46

Ktoś ten sposób znajdzie. Ktoś wysadzi mury. Jednym słowem.

Pozdrawiam i modlę się o to, by pomoc jak najszybciej Cię znalazła, i byś Ty wykazała mądrość przyjmując ją. :)

FunAtyk 03.08.2009, 00:49

Otwórz jedno małe okienko a Chrystus wrzuci Ci tam taki dynamit, że o twierdzy już nawet wspominać nie będą.

Bo jak najgłębszy z oceanów i najwyższa z gór, większa jest Jego Miłość.

"Chwyć tylko tą wyciągniętą dłoń i rusz w przygodę"
Nie bój się Pragnąć.

jakiskretyn 02.08.2009, 23:54

Mam lat 23. Z jednej strony za dużo, z drugiej za mało. Jestem dużym chłopcem wewnętrznie w sensie negatywnym (mam jeszcze pstro w głowie - można powiedzieć - artystyczną duszę, ale to używanie dużych słów do zasłaniania swojej niepoważności) i dużym chłopcem w sensie pozytywnym - parę doświadczeń już w życiu miałem.

Z gniazda właściwie już wyfrunąłem, po wakacjach będzie piąty rok mieszkania poza domem. Wracam tu tylko na wakacje i czasem na łikend.

Umieranie z głodu ma to do siebie, że jest bardzo długie, bolesne i skręca zmysły. Wtedy mniej "bolesne" jest ryzyko związane z zapoznaniem się bliższym z "wrogiem". Przerobione z doświadczenia.

jakiskretyn 02.08.2009, 22:53

Myślę że tu nie jest potrzebny dynamit.
Na każdą twierdzę jest jeden niezawodny sposób: głód.
Wtedy obrońcy sami wychodzą na zewnątrz. Smutne, acz prawdziwe.

Determinacja związana jest z tym kto chciał, żebym to zagrał. W takich przypadkach mam duże pokłady motywacji.

Dom trzeba w pewnym momencie przerosnąć i się od niego oderwać, to naturalna kolej rzeczy.

Radosław 02.08.2009, 20:07

zapytany odpowiada:)

"Oto stoję u drzwi i kołaczę:
jeśli ktoś posłyszy mój głos
i drzwi otworzy,
wejdę do niego
i będę z nim wieczerzał,
a on ze Mną."

Apokalipsa św.Jana 3:20

casicta 02.08.2009, 19:38

jego trzeba by było zapytać. Ja chyba nie potrafię mówić o tym głośno

Radosław 02.08.2009, 15:41

Do tej twierdzy puka JEZUS, czasami łomocze. Ale zdecydowanie częściej robi to w subtelnie - często przez ludzi, "listy Chrystusowe."

Klucze do każdej zamkniętej twierdzy ma nasza wola.

Tak, jak pięknie śpiewa Bogusia z Marzenką:

www.youtube.com./watch?v=kbE6eORJPeo



zimbabwe 02.08.2009, 15:33

Kiedyś z twierdzy stanie się dwór, nawet jeśli nie będzie tak bardzo otwarty - mówi to osoba z twierdzą zmienioną na dwór.

casicta 02.08.2009, 15:20

znam kogoś kto miał podobną twierdzę. Był z niego prawdziwy kanibal- był, bo ostatnio coś się zmieniło.
Każdy z nas ma twierdzę, czasem jednak robią się przeciągi i wtedy zdarza się, że ktoś wpada i zostaje na dłużej..

dryfuje 02.08.2009, 15:04

masz bardzo rozwiniętą wyobraźnię, co powoduje, że szybko chłonie się Twoje litery, które wciągają..

jeśli jeszcze kilka razy doznam zranień to pewnie zamienię się w kogoś z takimi cechami jak Ty..