15.

Dzisiejsza noc zmieniła wszystko.

Miałam sen. Bardzo niepozytywny. Śniło mi się, że mieszkałam z moimi rodzicami w bloku (nie wiedzieć czemu - w mieszkaniu mojej cioci). Piętro wyżej mieskzała jakaś mafia. Tata zadzwonił po policję. Gdy przyjechali, mafia od razu wiedziała czyja to sprawka. Przyszli do naszego mieszkania w eleganckich, białych garniturach i kapeluszach ze spluwami w ręku (jak to na tych amerykańskich filmach jest). Tata próbował się bronić, mama zaczęła wrzeszczeć. Ja wyszłam przez balkon i zeszłam z drugiego piętra po ścianach na dwór. Biegłam przed siebie, szukając pomocy. Nagle zobaczyłam helikopter policyjny. Nie był zbyt wysoko nad ziemią, więc zaczęłam im machać. Wylądowali, wykrzyczałam, jaka jest sytuacja. Wbiegli od razu do budynku i szajka została zatrzymana. Wracałam do mieszkania chwiejnym krokiem. Nogi uginały się pode mną ze strachu. Nie wiedziałam, czy zobaczę jeszcze moich rodziców żywych. Weszłam po schodach na drugie piętro, powoli zbliżyłam się do drzwi. Z naprzeciwka wyszedł sąsiad, niczego nie świadomy. Nie powiedziałam mu nawet krótkiego "dzień dobry" tylko z drżeniem rąk nacisnęłam na klamkę. Zobaczyłam moich rodziców, wycieńczonych, jedzących kolację. Był z nimi obcy mi facet, ale nie zwracałam na niego uwagi. Rozpłakałam się w drzwiach ze szczęścia, że żyją.

Po przebudzeniu również zaczęłam płakać. Niby zwykły sen, zapewne wziął się ze zbyt dużej dawki telewizji. Ale gdy się obudziłam, poczułam się sierotą. Jakby tamten sen trwał, tylko że bez happy endu. Na samą myśl o tym, że mogłabym kogoś stracić, łzy do oczu mi napływały.

Piszę tą notkę jakieś pół godziny po przebudzeniu i nadal nie doszłam do siebie. Jednak sny są potrzebne! Nauczyłam się, żeby doceniać to, co mam. Po co chcieć więcej? Jedni nie mają nawet tego, co ja! A moje życie w każdej chwili może się zmienić. W każdej chwili może stać się jakaś katastrofa. Należy się cieszyć i dziękować Bogu za to, co jest. Niby tak banalna prawda... Do mnie dotarła dopiero dzisiaj. Czuję, że moje życie po tym śnie nie będzie już takie samo...

Zaczynam odczuwać radość z życia.

my-shit 29.07.2009, 17:11

taaaaa pffff ja i anoreksja? nie żartuj sobie ze mnie..

casicta 29.07.2009, 12:46

nie od niego brakuje mi troski. od niego brakuje mi miłości...
troski brakuje mi od kogoś zupełnie innego.
nie mam niczego zatem i oddechu tesh zaczyna mi brakować

szpetot.ownlog.com 29.07.2009, 12:29

sny to jedyny świat.
mogę być tam każdym.księżniczką. psem. chłopcem. wiewiórką.
zależy co się śni.
tylko mi ciągle śni się prawie to samo. że uciekam, lub siedzę i nie mogę wstać.

zimbabwe 29.07.2009, 11:20

Dokładnie tak! Ja zawsze po sesji narzekania myślę sobie o ludziach więzionych w Chinach albo Korei Północnej... Może to głupie, ale działa, gdy pomyślę sobie że nie muszę pracować 16 godzin na dobę w warunkach jak za króla Ćwieczka.

my-shit 29.07.2009, 00:35

dokładnie.. w sumie ja doceniam coś jak to strace, a powinniśmy doceniać to tu i teraz. ja całkowicie popieram Twoje zdanie :)

dziękuje za Twoją szczerość, jak najbardziej ją doceniam.
anoreksja i ja? to jeszcze daleka droga. może i wyglądam dobrze (bmi mam w porządku), ale sama sobie sie nie podobam.

;*

btw ja lubie jak mi sie coś śni :)

jakiskretyn 28.07.2009, 16:52

Muzyki to i ja nałogowo słucham.
I nie oglądam telewizji.
A książki czytam, po dłuższej przerwie. Wpływ otoczenia.

Nie, nie oglądałem tego.
Nie obraź się, ale chyba nie zniósłbym zbyt długo tego co lektor czyta o Bogu. Taki charakter.

casicta 28.07.2009, 16:37

sny bywają różne, całe szczęście, że ten się nie sprawdził :]

jakiskretyn 28.07.2009, 13:47

Sny są nie zbadane w tym samym stopniu co mózg - najbardziej tajemniczy twór w znanym nam wszechświecie. Dobrze że trafił Ci się taki, który wpłynął na Ciebie na tyle pozytywnie.

"Chodziłem po świecie rozpaczając, że nie mam butów, póki nie spotkałem człowieka, który nie miał nóg"

A co do dużej dawki telewizji, może lepiej przerzuć się na książki ;). Będzie zdrowiej.

to-tylko-paranoja 28.07.2009, 13:37

Nie miałam na myśli "inni mają gorzej", a raczej "doceniam to, co powinno być dla mnie największym skarbem."

private-investigations 28.07.2009, 13:15

Ja średnio kilka razy w tygodniu uzmysławiam sobie, że przecież wcale nie jest tak źle, że są miliony ludzi na świecie z którymi na życie bym się nie zamienił. Ale to i tak nie zmienia faktu, że w moim życiu też nie jest idealnie i zawsze czegoś brak. Takie tłumaczenie sobie że "inni mają gorzej" na dłuższa metę niestety nic nie daje.