11.

Powiedzmy to otwarcie. Zostałam dziwką szatana. Wszystko się sypie, a nawet jest gorzej niż było wcześniej. To, co siedzi w mojej głowie, nie należy tylko do mnie. Moje myśli, czyny, słowa nie są tylko moim udziałem. Boję się każdego następnego dnia, wciąż czuję czyjąś obecność. Skutecznie zostałam wyizolowana od wszystkiego, co Boże i ludzkie. Sama się do tego przyczyniłam. Zeszmaciłam się na własne życzenie. Nie da się już tego odbudować. Każdy następny upadek jest boleśniejszy i coraz trudniej się podnosić. Już nigdy nie zasięgnę radości z życia. Tęsknię za życiem, gdy nie znałam bliżej Boga. Kiedy wszystko było takie beztroskie i dziecinnie proste. Kiedy kierowałam się swoimi zasadami.

Na pielgrzymkę chyba nie idę.

Jest źle. Naprawdę źle. I nie umiem przyjąć żadnej pomocy. Coś mi każe biec ku temu złemu. Nie umiem się wyrwać. Już nie umiem.

I pomyśleć, że wszystko zaczyna się od nudy i samotności...

Jotka:dwa-krzesla.blog.pl 24.07.2009, 16:54

Spokojnie, spokojnie i jeszcze raz spokojnie.

Mówiłaś komuś o tym problemie? Nie ze wszystkim umiemy sobie poradzić sami.

zimbabwe 24.07.2009, 15:04

Widzisz, to nie jest tak że kiedy jest się bliżej Boga to od razu jest bajkowo i przyjemnie i nie ma problemów... O nie. Ale jest inaczej, trudności można pokonać dopóki tylko się żyje - chyba że naprawdę są nie do rozwiązania. Ja np. dopiero teraz pokonuję wiele złych nawyków z lat wcześniejszych, a upadki... Cóż, zdarzają się każdemu. Pamiętaj, to żadna sztuka nigdy nie upadać - prawdziwą sztuką jest wstać, a wierzę że Ci się uda (bardzo byś się zdziwiła co się ze mną działo wcześniej...). Pozdrawiam :)

f43-2 23.07.2009, 21:28

idź. na pielgrzymkę, do tyłu, do przodu, gdziekolwiek. oby nie stać w martwym punkcie. wiem, łatwo mówić.

casicta 23.07.2009, 20:24

jesteś bliżej boga? hmmm uważasz zatem, że on istnieje... mówisz, że jest źle i że z każdego upadku jest coraz ciężej wstać. Dobrze, że się jeszcze podnosisz, ja dotarłam już do miejsca gdzie podnieść się nie potrafiłam - zrobił to kto inny i nie wiem czy mu dziękować czy złościć się na niego?
czekanie zabija całą słodycz w nas....